stycznia 21, 2015

~85 Czy jestem introwertykiem?

Ten post zawiera masę przemyśleń, jeżeli nie lubisz czytać moich wypocin, wówczas zapraszam Cię na inne moje posty. ♥

Jeżeli znacie mojego bloga od początku, na pewno pamiętacie, że kiedyś prawie wcale nie dodawałam moich zdjęć, zwykle stylizacje były "robione" na kimś. Teraz trochę się to zmieniło, z czego się bardzo cieszę. Skąd taki temat? Długo nad tym rozmyślałam i stwierdziłam, że napiszę o pewności siebie i o byciu introwertykiem. Pozwólcie, że zacytuję: "Introwertyk to nieśmiały samotnik, który nie potrafi nawiązywać relacji, mrukliwy odludek, który boi się wyjść do ludzi – tak często myślimy. " Możliwe, że macie takie momenty w swoim życiu, w którym wydaje Wam się, że wszystko idzie źle, Wasze włosy wyglądają nie tak, jakbyście chcieli, nie macie takich ciuchów, jakie pokazują kolorowe gazety, lub po prostu jesteście niepewni wszystkiego, co Was otacza. Ale co zrobić, gdy takie momenty się powtarzają i w kółko dzieje się to samo? Gdy ciągle brakuje Wam pewności siebie, w myślach macie miliony idealnie poukładanych zdań, ale mówicie ludziom tylko kilka słów. Gdy wiecie, że coś byście zrobili, ale nie byliście pewni, czy to byłoby właściwe, gdy Wasz głos jest znacznie cichszy od głosu innych i wszyscy mają Was za nieśmiałych i małomównych? Czyż w takich momentach nie uważamy, że to ludzie są naszymi wrogami? Powiem Wam szczerze, że nigdy nie będzie tak, jakbyśmy chcieli, ale też nie uważam, że taka osoba, jak ja w ogóle ma prawo mówić o tym, czym jest pewność siebie. Ja o pewności siebie nie mam bladego pojęcia, z własnego doświadczenia wiem, że wszystko jest możliwe, ale ciężko jest się otworzyć, od tak. Dlaczego tak się dzieje? Zwykle jest to spowodowane pewnymi sytuacjami z dzieciństwa, które wywarły na nas ogromne wrażenie i odbiły się w naszej psychice na zawsze. Nie będę wchodziła w szczegóły, ale gdy byłam młodsza miałam kilka takich sytuacji. Żeby nie zrobiło się zbyt osobiście mogę wspomnieć tylko, że mój brak pewności siebie był spowodowany tzw. dysmorfobią. Oczywiście, nie chodziłam do żadnych psychiatrów, po prostu sama to stwierdziłam, a może sobie to wmówiłam? Po prostu musiałam jakoś wytłumaczyć moją nieśmiałość. Poza tym, zastanówmy się, czy jakiekolwiek tabletki mogłyby pomóc komuś o tej dolegliwości? Przecież nie zmienią tego, co widzimy w lustrze. Chyba, że dotknięci tą dolegliwością będą chodzili wiecznie naćpani jakimiś rozweselającymi proszkami. Nie miałam zamiaru chodzić na żadne terapie, chciałam poradzić sobie sama. Czy mi się udało? Nie wiem, ale jestem pewna, że ludzie którzy nas otaczają, nie są naszymi wrogami i nie są tacy źli, jak nam się wydaje. Myślicie, że kiedyś ludzie nie mieli dysmorfobii? Tzn. wtedy, gdy nie było Internetu i telewizji i nikt nie miał kompleksów? Teraz, czasami, gdy widzimy jakąś piękną osobę, od razu chcielibyśmy tak wyglądać! Nie ma nic złego w komplementowaniu, ale przecież wygląd to nie wszystko.. Owszem, mogłabym tak powtarzać, ale i tak wszyscy dobrze wiemy, że pierwsze na co ludzie zwracają uwagę u nowo poznanej osoby to jej uśmiech, oczy, nos, brwi, włosy, twarz, sylwetka... Więc nie powiem, że wygląd to nie wszystko, bo wygląd jest bardzo ważny. Niestety, nawet przed tym, jak coś powiemy od razu możemy zostać zaszufladkowani. Przykre, ale w końcu, je się oczami. W naszych czasach ciężko jest być pewnym siebie, zawsze znajdzie się ktoś, kto nigdy nie będzie zgadzał się z naszym zdaniem, ktoś, kto będzie chciał nam dokopać i tylko czekał na nasz upadek. Ciężko jest stwierdzić, czy jest się introwertykiem, czy ekstrawertykiem, a może czymś pomiędzy.
Ten blog jest dla mnie odskocznią, prowadziłam już ich całkiem sporo, ale ten jest dla mnie czymś więcej. Czymś w rodzaju osobiście dobranej terapii przez takiego introwertyka jak ja... Nie możemy bać się mówić o tym, co czujemy. Jeżeli uznają nas za wrażliwca, nie przejmujmy się tym, to nie prawda, że mają szansę tylko Ci, którzy są największymi twardzielami. Po prostu żyjmy, według własnego planu, albo...bez planu. Żyjmy, bo żyje się tylko raz, czy jako introwertyk, czy ekstrawertyk, po prostu jako człowiek.
Chyba, że macie np. nieśmiałego psa lub kota, to wtedy pozdrówcie go ode mnie. Moja Daisy jest płochliwa i boi się wszystkiego, co "dziwne", ale ugryźć obcego i poszczekać na inne psy to ona świetnie potrafi. :'D
Lepiej myśleć pozytywnie?


 Czy myśleć o złych rzeczach..
 Introwertycy zwykle czerpią energię z czasu, który spędzają w ciszy i spokoju.
 W każde zainteresowanie bardzo się zagłębiają.
 Nie lubią rozmów "o pogodzie". - ciocia Wikipedia.
A Wy jesteście raczej ekstrawertykami czy introwertykami?

7 komentarzy:

  1. We mnie jest trochę i jednego i drugiego, bywam duszą towarzystwa, ale jednocześnie jestem nieśmiała i bardzo ostrożnie podchodzę do nowych znajomości. Bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem do którego typu się bardziej zaliczam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Great illustration!

    xx
    www.mellowyellowblog.com

    OdpowiedzUsuń
  4. No to rzeczywiście poleciałaś z notką na całego :) Mam kumpelę, która jest introwertykiem :)
    http://panda-w-wielkim-miescie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post fajne ujęłaś wszystko w słowa.
    Szczerze sama nie wiem do którego typu się zaliczam
    Pozdrawiam
    http://pauline-memories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. zdecydowanie nie jestem introwertykiem !:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Taak, czuję , jakbym czytała o samej sobie :) świetne!

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

Copyright © 2016 lady-aria.blogspot.com , Blogger